Kompletne wariactwo! Rollercoaster ze szczęśliwym zakończeniem

Dość nieoczekiwanie jedną z atrakcji dni Baranowa Sandomierskiego okazało się spotkanie pomiędzy Wisanem Skopanie oraz Sanem Kłyżów. Piłkarze Janusza Hynowskiego rzadko fundują swoim kibicom takie widowiska. Osiem bramek, nagłe zwroty akcji - tego mogliśmy doświadczyć w niedzielne popołudnie. Nasza drużyna zwyciężyła 5:3 i może zaksięgować na swoim koncie bardzo ważny komplet punktów.

Pierwszą połowę meczu rozegranego w niedzielne popołudnie przy akompaniamencie relaksacyjnej muzyki granej na scenie tuż obok stadionu można podzielić na trzy fazy – początek i ostatni kwadrans tej części gry zdecydowanie pod dyktando gości, fragment środkowy wyrównany z delikatnym wskazaniem na zespół ze Skopania. Piłkarze Sanu Kłyżów tuż po pierwszym gwizdku sędziego lepiej czuli się z piłką przy nodze – zauważalne próby spokojnego rozgrywania akcji na połowie przeciwnika, natomiast niebiesko – biało – zieloni dobrze organizowali szyki obronne poprzez przesuwanie, asekurację i wzajemną współpracę. W 11 minucie lewą flanką urwał się Łukasz Trzeciak i posłał wycofujące podanie na szesnasty metr do niepilnowanego Kacpra Lisa - nasz napastnik został skutecznie zablokowany. W 15 minucie szczęście dopisało ekipie Janusza Hynowskiego – sytuację sam na sam z bramkarzem zaprzepaścił zawodnik z Kłyżowa posyłając futbolówkę nad poprzeczką. W 19 minucie próbę z dystansu podjął Marcin Serafin – uderzenie naszego pomocnika okazało się wyłącznie okazją do poprawienia, przez nikogo zresztą nieprowadzonych, statystyk – piłka wysoko poszybowała nad poprzeczką. W 22 minucie instynktowną i odruchową paradą po uderzeniu głową popisał się Tomek Kryszpin zażegnując tym samym olbrzymie niebezpieczeństwo. Chwilę potem, tym razem po przeciwnej stronie boiska, po dośrodkowaniu z prawego skrzydła przez Dominika Bogdana nad poprzeczką główkował Kacper Lis. W 29 minucie zakotłowało się nieco w polu karnym gości po wrzutce z rzutu wolnego – obrońcy Sanu skutecznie utrudnili zadanie sfinalizowania akcji bodajże przez Marcina Serafina, a następnie Kacpra Lisa. W 33 minucie rzut wolny ponad bramką egzekwował Bartek Furdyna. Chwilę później goście wychodzą na prowadzenie. Piłka po oskrzydlającym ataku trafiła ostatecznie pod nogi znajdującego się poza szesnastką Dawida Mroczka. Zawodnik Sanu bez wahania kopnął precyzyjnie tuż przy samym słupku z dalszej odległości – bramkarz Wisanu bez szans. W 41 minucie goście zmarnowali stuprocentową sytuację na podwyższenie rezultatu. Futbolówka odbita od ziemi ominęła nasz blok defensywny, biegnący w stronę bramki gracz Sanu będąc przez Tomkiem Kryszpinem zdołał zagrać futbolówkę do kolegi – w samą porę skutecznie jednak powstrzymał tegoż piłkarza Bartek Furdyna wyjaśniając sytuację wykopem poza linię bramkową. Do szatni nasza drużyna schodziła zatem z jednobramkowym deficytem.

Druga połowa była istną jazdą bez trzymanki. Wydarzenia boiskowe zmieniały się jak w kalejdoskopie. Gracze ze Skopania chyba w przerwie przeprowadzili sobie zabieg transfuzji krwi - całkiem inną naszą jedenastkę, bardziej żwawą, pobudzoną oglądaliśmy bowiem po zmianie stron. Ale zacznijmy od początku. Niektórzy nie zdążyli jeszcze wrócić na trybunę z oranżadą w ręku, a nasz zespół doprowadził do wyrównania. Po faulu na Dominiku Bogdanie arbiter główny tej potyczki musiał podyktować rzut karny. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł nasz kapitan i pewnym strzałem pokonał bezradnego bramkarza. Ekipa ze Skopania poszła za ciosem i w 56 minucie zdobywa drugie trafienie. Po wrzutce z lewego skrzydła zagrożenie w polu karnym stworzyli wspólnie Marcin Serafin z Kacprem Lisem. Futbolówka umiejętnie zgrana głową przez naszego pomocnika znalazła się obok snajpera Wisanu, który błyskawicznie, w swoim stylu z najbliższej odległości zalicza jedenaste trafienie w obecnych rozgrywkach. Chwilę potem ten sam zawodnik fatalnie zachował się jednak w sytuacji sam na sam – mówiąc wprost spartaczył swoją okazję kopiąc wprost w bramkarza przyjezdnych. A jak wiadomo zgodnie ze starym piłkarskim porzekadłem - niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. W 60 minucie po centrze ze stałego fragmentu gry obrońcy ze Skopania dopuścili do dobitki Dawida Mroczka – piłka odbita od słupka znalazła drogę do siatki.  W 65 minucie szansę na powodzenie akcji po zagraniu długiego podania z własnej połowy boiska zwietrzył Krzysztof Kubiak. Napastnik gospodarzy sprintem dopadł do futbolówki w polu karnym, ale uderzenie otarło się o boczną siatkę. W 74 minucie strzał z głębi szesnastki nieznanego mi autorstwa obronił nogą bramkarz Sanu. W 76 minucie nastąpiła radość w obozie gospodarzy. Kacper Lis  w bocznej strefie pola karnego skupił na sobie uwagę trzech defensorów oraz wypatrzył z boku niepilnowanego Eryka Pietraszko. Naszemu młodzieżowcowi nie pozostało nic innego jak tylko dopełnić formalności – płaskim kopnięciem po ziemi obok słupka rezerwowy Wisanu zdobywa debiutancką bramkę w barwach seniorów. Jednak w 82 minucie kłyżowianie znów doprowadzili do stanu remisowego. Ponownie po wykonaniu rzutu wolnego zdrzemnęła się defensywa ze Skopania, a Jarosław Szelest popisał się skutecznym dobiciem po interwencji Tomka Kryszpina. Ostatnie słowo tego dnia należało na szczęście do gospodarzy. Najpierw atomowym kopnięciem pod samą poprzeczką z okolic jedenastego zaimponował Eryk Pietraszko, a dzieła zniszczenia dopełnił Marcin Serafin. Nasz pomocnik strzałem głową po wcześniejszym perfekcyjnym dośrodkowaniu Janusza Hynowskiego ustalił wynik rywalizacji.  

Zdecydowanie nie byliśmy świadkami pojedynku w stylu „widzą państwo, jest gorąco”. Oba zespoły nie ustrzegły się błędów w obronie, ale dzięki temu mogliśmy obserwować emocjonujące widowisko okraszone aż ośmioma bramkami. Czego chcieć więcej – można zapytać. Gracze Wisanu w ostatnim czasie nie rozpieszczali swoich kibiców ofensywną grą. Matematyka nie kłamie - w niedzielnym spotkaniu niebiesko – biało – zielonym udało się zdobyć więcej trafień aniżeli przez całą rundę wiosenną. Ekipa ze Skopania odnosi trzecie zwycięstwo w tym roku i wciąż znajduje się nad strefą spadkową. Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale może trzy punkty wyszarpane w tak szalonym meczu będą motorem napędowym i dobrym prognostykiem podczas finiszu obecnego sezonu.  

WISAN Skopanie - San Kłyżów 5:3 (0:1)

gol 0:1 35' Dawid Mroczek
karny 1:1 47' Bartłomiej Furdyna
gol 2:1 56' Kacper Lis (asysta Marcin Serafin)
gol 2:2 60' Dawid Mroczek
gol 3:2 76' Eryk Pietraszko (asysta Kacper Lis)
gol 3:3 82' Jarosław Szelest
gol 4:3 83' Eryk Pietraszko (asysta Kacper Lis)
gol 5:3 85' Marcin Serafin (asysta Janusz Hynowski)

WISAN: Tomasz Kryszpin - Mikołaj Leśniak, Mateusz Jadach, Bartłomiej Furdyna gol żk,Łukasz Trzeciak - Dominik Bogdan, Marcin Hynowski żk zmiana (71' Janusz Hynowski), Marcin Serafin gol, Dawid Kubisztal - Kacper Lis gol, Krzysztof Kubiak zmiana (66' Eryk Pietraszko gol gol)

Sędziował: Sylwester Rolek


Bramka na 1:1 (47' Bartłomiej Furdyna)

Bramka na 3:3 (82' Jarosław Szelest)
odswież

Komentarze

/ajax/L2tvbWVudGFyemUvbGlzdGEvdHlwZS1OL2lkLTE5NTI
10 czerwca 2019 09:50 #5 ~waldi (gość)
Punkty zdobyte na wiosne:
B Wola 22, Grębów 15, Deba13,Wisan 9.
10 czerwca 2019 08:19 #4 ~Fachowiec (gość)
Pewne 3 punkty ;-)
10 czerwca 2019 02:16 #3 ~Hamburger (gość)
Dlaczego 1 niewiadoma jeszcze moze byc to rownie dobrze deba lub brzyska
09 czerwca 2019 22:58 #2 ~waldi (gość)
Jedna niewiadoma.kto spada? Wisan czy Grebów?
09 czerwca 2019 19:34 #1 ~Szczęśliwy!!! (gość)
Maszyna ruszyła!!!🙂

Dodaj komentarz

Zostań sponsorem

Masz firmę i potrzebujesz skutecznej reklamy?
A może jesteś osobą prywatną i chcesz wpłynąć na rozwój naszego klubu?

dowiedz się więcej