Odstawiona fuszerka. Wisan znów bez wyjazdowego zwycięstwa

Jak w prosty, niewyszukany sposób można wygrać spotkanie w A - klasie zaprezentowała w niedzielne popołudnie drużyna z Woli Rzeczyckiej. Niebiesko - biało - zieloni nie potrafiący znaleźć recepty na taką grę przeciwników w upokarzającym stylu przegrywają z beniaminkiem rozgrywek 2:0.

Rywalizację znakomicie rozpoczęli gospodarze z Woli Rzeczyckiej. Nasza drużyna w 7 minucie została zaskoczona wyrzutem z autu – zupełnie niepilnowany w polu karnym Marcin Chamot uderzeniem głową pokonał Tomasza Kryszpina. W 16 minucie Paweł Czechura ofiarnym wślizgiem zatrzymał w ostatniej chwili wychodzącego samotnie naprzeciwko naszego bramkarza piłkarza LZS. W 17 minucie ponownie nasz blok defensywny zachował się nieodpowiedzialnie po wyrzucie piłki z autu – Przemysław Stańkowski pozostawiony kompletnie bez opieki tuż za polem karnym strzelił niebezpiecznie obok prawego słupka. W 18 minucie bez problemów z uderzeniem z rzutu wolnego poradził sobie bramkarz Wisanu. W 29 minucie z kolei piłka po kopnięciu szpicem zza szesnastego metra Mirosława Dryki, lecąca prawdopodobnie w światło bramki, niefortunnie odbiła się od znajdującego się między obrońcami Dawida Jarosza. W 31 minucie Marcin Hynowski spróbował lewą nogą swoich sił z dystansu – futbolówka zatrzepotała wyłącznie na piłkochwycie. W 40 minucie pożytku z rzutu wolnego nie uczynił Bartek Furdyna uderzając w sam środek bramki. Chwilę potem niebiesko – biało - zieloni powinni doprowadzić do wyrównania. Okazja ku temu była wręcz wyborna, ale Krzysztof Kubiak musiał uznać wyższość bramkarza w sytuacji sam na sam. W 43 minucie z bocznego sektora boiska bez zastanowienia potężnie kropnął Dawid Ozga – strzał naszego stopera powędrował nad poprzeczką. W 45 minucie piłkę po wybiciu głową przez Bartka Furdynę zgarnął zza szesnastką zawodnik z Woli Rzeczyckiej i natychmiast podjął decyzję o kopnięciu z woleja – futbolówka nieznacznie ominęła lewy słupek bramki. W doliczonym czasie gry sędzia przy próbie zażegnania zagrożenia spod własnego pola karnego przez Pawła Czechurę dopatrzył się dotknięcia ręką naszego zawodnika. Do wyegzekwowania rzutu karnego został wyznaczony Kamil Temporale. Najlepszy strzelec LZSu Wola Rzeczycka nie zamienił jedenastki na bramkę – Tomasz Kryszpin nie musiał nawet interweniować. 

Pod koniec pierwszej połowy szczęście ewidentnie uśmiechnęło się do naszego zespołu. Pytanie – co z tego? Koncert nieporadności trwał nadal w najlepsze, o czym w podsumowaniu niżej. W 48 minucie z uderzeniem z rzutu wolnego Marcina Serafina poradził sobie z łatwością golkiper gospodarzy. W 51 minucie po dośrodkowaniu z lewego skrzydła zawodnik z Woli Rzeczyckiej został nieco wygoniony pod linię bramkową, wobec czego strzał głową z ostrego kąta nie okazał się być groźnym. Minutę potem gracz z Woli Rzeczyckiej mając na plecach obrońcę obrócił się w polu karnym na prawą nogę i kopnął daleko obok prawego słupka. W 55 minucie po rzucie wolnym Tomek Kryszpin wypiąstkował futbolówkę niedaleko przed siebie, ale obyło się bez większego zagrożenia. W 65 minucie bramkarz ze Skopania stał natomiast na posterunku broniąc strzał bez przyjęcia zza pola karnego tuż obok słupka. Chwilę później piłkarz LZSu uderzył z boku szesnastki w boczną siatkę. W 77 minucie Krzysztof Kubiak zaciął akcję na lewą nogę i pokusił się o kopnięcie z dystansu – próba daleka od ideału. W 83 minucie gospodarze, mówiąc językiem piłkarskim, zamykają mecz. Przemysław Stańkowski uprzedził naszego bramkarza przechwytując podanie górą mijające wysoko wysunięty nasz blok defensywny i dopełnił formalności umieszczając piłkę do pustej siatki. Rezultat do końca spotkania nie uległ zmianie.

Koszmarny mecz Wisanu. Zwrot o 180 stopni w porównaniu z ubiegłotygodniową potyczką z Jeziorakiem Chwałowice. Frustracja kibiców z każdą minutą we wczorajszym meczu mogła narastać. Grając wyłącznie prostymi środkami podpartymi zaangażowaniem i ambicją drużyna z Woli Rzeczyckiej znacznie częściej gościła w okolicach naszego pola karnego i wypracowała sobie naprawdę multum sytuacji do zdobycia bramki. Zupełnie odmiennie niż drużyna ze Skopania. Szukamy kwadratowych jaj. Próby grania piłką, spokojnego budowania akcji, często przez środek boiska spełzały na niczym. Może z samego opisu meczu trudno wyciągać takie wnioski, ale naprawdę zęby bolały od samego patrzenia. Potrzebny wstrząs, potrzebne zmiany, pora przedefiniować sposób gry naszego zespołu, pora wrócić chyba najpierw do podstaw. Inaczej takie pojedynki jak w Lipie czy Woli Rzeczyckiej będą w przyszłości się powtarzać.

LZS Wola Rzeczycka - WISAN Skopanie 2:0 (1:0)

gol 1:0 7' Marcin Chamot
gol 2:0 83' Przemysław Stańkowski

przestrzelony karny 45' Kamil Temporale (LZS Wola Rzeczycka)

WISAN: Tomasz Kryszpin - Mikołaj Leśniak, Dawid Ozga, Bartłomiej Furdyna żk, Paweł Czechura zmiana (81' Dominik Furdyna) - Mirosław Dryka, Marcin Serafin, Marcin Hynowski żk, Łukasz Trzeciak zmiana (75' Eryk Pietraszko), Dawid Jarosz zmiana (86' Wiktor Nowak) - Krzysztof Kubiak

Sędziował: Paweł Cebula

odswież

Komentarze

/ajax/L2tvbWVudGFyemUvbGlzdGEvdHlwZS1OL2lkLTE5OTc
30 września 2019 07:46 #2 ~fanclub (gość)
Wola tak gra w piłkę. Wygrywa determinacją, ale nie w każdym meczu bedą mieć tyle szczęścia. Wisanowi zabrakło chłodnej głowy pod bramką przeciwnika.
29 września 2019 21:53 #1 ~Kibic (gość)
Dżyzys #cenzura# ja #cenzura#

Dodaj komentarz

Zostań sponsorem

Masz firmę i potrzebujesz skutecznej reklamy?
A może jesteś osobą prywatną i chcesz wpłynąć na rozwój naszego klubu?

dowiedz się więcej