Nasz zespół uległ Bukowej Jastkowice aż 0:5.
Bukowa Jastkowice najwyraźniej wyjątkowo dobrze czuje się na naszym stadionie. W ostatnich latach był to już trzeci mecz w Skopaniu, w którym drużyna z Jastkowic wygrała, strzelając co najmniej 4 gole. Wczorajsze spotkanie, podobnie jak ubiegłoroczny pojedynek, wymknął się wszelkim schematom, a sam fakt, że nasz zespół nie zdołał zdobyć ani jednej bramki, wydaje się wręcz niewiarygodny. Porażka 0:5, którą trudno jest zaakceptować, jest naszą najwyższą ligową porażką na własnym stadionie od momentu jego modernizacji, czyli od 2019 roku.
W praktycznie każdej fazie meczu mieliśmy swoje okazje i spokojnie mogliśmy pokusić się o kilka trafień. Wiele mówi sama statystyka strzałów. Zabrakło nam jednak skuteczności, szczęścia, a momentami na drodze stawał również świetnie dysponowany bramkarz Bukowej. Trudno też nie mówić o pechu naszej drużyny, gdy piłka aż czterokrotnie obiła obramowanie. Trzy razy zatrzymała się na słupku i raz odbiła się od poprzeczki. Do tego dochodziły z naszej strony niewykorzystane dogodne sytuacje. Bukowa, jak przystało na bardzo doświadczony zespół, zagrała natomiast niezwykle dojrzale i była bezwzględna pod naszą bramką. Piłkarze z Jastkowic mieli chyba swój dzień, bo niemal wszystko, co sobie założyli, wychodziło im perfekcyjnie.
Pierwsza odsłona była wyrównana, a okazje pojawiały się zarówno pod jedną, jak i drugą bramką. Z naszej perspektywy warto przede wszystkim odnotować tę z 5. minuty. Po prostopadłym podaniu Mikołaja Leśniaka na czystą pozycję wychodził Karol Madej, jednak bramkarz Bukowej w porę skrócił kąt i zdołał zatrzymać naszego zawodnika. Prawoskrzydłowy Wisanu jeszcze dwukrotnie w tej połowie znajdował się w sytuacjach, w których mógł znaleźć się sam na sam z golkiperem, ale za każdym razem decydował się na zbyt wczesne oddanie strzału, przez co nie udało się stworzyć większego zagrożenia. W 16. minucie po raz pierwszy Bukową przed utratą gola uratował słupek. Po dośrodkowaniu i uderzeniu głową Bartłomieja Furdyny z okolic szesnastego metra goście mogli odetchnąć ze sporą ulgą. Dwukrotnie się nam wprawdzie upiekło, gdy przeciwnicy mogli wykorzystać złą komunikacją między naszym stoperem a bramkarzem, ale niestety, dwa razy w tej części gry i tak zapłaciliśmy wysoką cenę za własne indywidualne błędy. W 31. minucie po próbie z dalszej odległości Tomasz Kryszpin „wypluł” piłkę przed siebie, a Dawid Uliasz skutecznie dopadł do dobitki i otworzył wynik tej rywalizacji. Tuż przed przerwą straciliśmy drugiego gola. Po stracie w prawym sektorze boiska Paweł Kaczmarczyk z bardzo ostrego kąta wbiegł w pole karne i zdołał umieścić piłkę tuż przy krótkim słupku.
Po przerwie szukaliśmy kontaktowej bramki. Blisko niej było w 47. minucie, ale po strzale Michała Włodarczyka tuż zza szesnatego metra piłka, zamiast wpaść w okienko, odbiła się od prawego słupka. Zamiast 1:2 chwilę później zrobiło się jednak 0:3. Po prostym, dalekim wybiciu z własnej połowy boiska Bukowa wyprowadziła szybką akcję, a Przemysław Zając wykorzystał pojedynek sam na sam z Tomaszem Kryszpinem. Przy takim rezultacie rozpoczęła się prawdziwa nawałnica naszych ataków. Przewaga Wisanu była wtedy ogromna, ale piłka za nic w świecie nie chciała znaleźć drogi do siatki. Najpierw słupek zaliczył wprowadzony przed momentem z ławki rezerwowych Szymon Grabowiecki. Później doskonałą okazję miał drugi ze zmienników Dawid Kubisztal. Niepilnowany na prawej stronie pola karnego oddał jednak zbyt lekkie uderzenie i bramkarz Bukowej zdołał je zatrzymać. Kolejne szanse miał Kacper Lis, który dwu, czy trzykrotnie próbował mocnych strzałów w polu karnym, ale futbolówka najczęściej szybowała ponad poprzeczką, a raz na rzut rożny odbił ją golkiper. Niewiele zabrakło także w 67. minucie Marcinowi Serafinowi, który po dośrodkowaniu z lewej strony zdołał trącić piłkę, lecz ta ominęła prawy słupek. W 73. minucie mocne uderzenie z rzutu wolnego Kacpra Lisa zatrzymało się tym razem na poprzeczce, a chwilę później kapitalną interwencją po jego strzale popisał się golkiper Bukowej. Krótko mówiąc - za nic nie chciało wpaść. Jakby tego było mało, przyjezdni w doliczonym czasie gry jeszcze bardziej podkreślili swoje zwycięstwo i pogrążyli naszą drużynę. Najpierw z rzutu wolnego idealnie przymierzył Grzegorz Słonina, a minutę później wynik spotkania na 0:5 ustalił Przemysław Zając, zamykając dośrodkowanie z lewej strony.
WISAN Skopanie - Bukowa Jastkowice 0:5 (0:2)
0:1 31' Dawid Uliasz
0:2 45' Paweł Kaczmarczyk
0:3 59' Przemysław Zając
0:4 90+1' Grzegorz Słonina
0:5 90+2' Przemysław Zając
WISAN: Tomasz Kryszpin - Eryk Babula, Mikołaj Leśniak, Bartłomiej Furdyna, Szymon Smoliński
(46' Dawid Jarosz) - Wiktor Furdyna, Marcin Serafin, Karol Madej
(63' Dawid Kubisztal), Nikodem Czaykowski
(55' Szymon Grabowiecki), Michał Włodarczyk
- Kacper Lis
Sędziował: Rafał Sawicki
| WISAN Skopanie | Statystyki meczowe | Bukowa Jastkowice |
|---|---|---|
| 26 | strzały | 14 |
| 7 | strzały celne | 9 |
| 0 | spalone | 3 |
| 6 | rzuty rożne | 1 |











