Podopieczni Janusza Hynowskiego wracają z Żabna bez żadnej zdobyczy punktowej. Po fatalnym i rozczarowującym występie, w którym nasza drużyna oddała zaledwie jeden celny strzał na bramkę przeciwnika przegrywamy 1:0
Spóźnialscy przegapili wspomniany we wstępie celny strzał naszego zespołu. A mogło zacząć się naprawdę rewelacyjnie. Już w 1 minucie fantastyczną okazję zaprzepaścił jednak Krzysztof Kubiak. Nasz napastnik zdołał uwolnić się od obrońcy, ale w sytuacji sam na sam przegrał wojnę nerwów z bramkarzem. W odpowiedzi gospodarze natychmiast przeprowadzili kontrę prawą stroną boiska – zawodnik z Żabna zawinął akcję w polu karnym na lewą nogę, ale na posterunku stał Tomasz Kryszpin broniąc skutecznie jego uderzenie. Chwilę potem futbolówka po uderzeniu zza szesnastki piłkarza miejscowych niebezpiecznie ominęła słupek bramki. W 12 minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego minimalnie obok bramki główkował przeciwnik. W 16 minucie Tomasz Kryszpin zatrzymał swoimi nogami kopnięcie z dystansu. Nasz bramkarz ponownie został zatrudniony do pracy w 30 minucie. Wówczas sparował nad poprzeczkę mocne uderzenie z powietrza zza pola karnego, a następnie po wrzutce z rzutu rożnego pewnie złapał w rękawice piłkę po strzale główką. Gdzieś w międzyczasie sytuację bramkową Wiktorowi Nowakowi wypracował po płaskim wycofaniu ze skrzydła Eryk Pietraszko, ale uderzenie naszego pomocnika zostało zablokowane. Do przerwy bezbramkowy remis.
Po zmianie stron ekipa ze Skopania w dalszym ciągu nie istniała na boisku. Wszystkie nasze działania ofensywne były ponownie kasowane, przechwytywane, wybijane daleko od bramki przeciwnika. Strata goniła stratę. Nasz napastnik odbijał się od defensorów, niczego produktywnego nie wnosząc. Nie potrafiliśmy wymienić kilku podań, przytrzymać futbolówki dłużej przy nodze, a na palcach jednej ręki możemy policzyć sytuacje, w których nasz zawodnik znalazł się z piłką w polu karnym, nie mówiąc o realnym zagrożeniu. Do gry w obronie zastrzeżeń nie było, ale tak grając z przodu w końcu musiał przydarzyć się błąd, brak koncentracji czy złe ustawienie. W 62 minucie po eleganckim prostopadłym podaniu Paweł Mędrykowski znalazł się w sytuacji sam na sam i umiejętnym strzałem nad bramkarzem wyprowadził LZS Żabno na prowadzenie. Dopiero w 78 minucie Wisan podjął próbę wyrównania - po dośrodkowaniu z rzutu rożnego minimalnie spudłował głową Marcin Serafin. I to by było na tyle. W końcówce gospodarze stworzyli sobie na dodatek dwie dogodne okazje do podwyższenia rezultatu, ale przy obu nie musiał wcale interweniować Tomasz Kryszpin. I w ten o to sposób przegrywamy w Żabnie 1:0.
Okropny mecz Wisanu. Tragifarsa. Nasza drużyna dosłownie nic konkretnego rywalom nie zaproponowała, prezentując mówiąc kolokwialnie piłkarski paździerz. Trzy strzały, dajcie spokój. Tak bezradnego, a przy okazji beznadziejnego, badziewnego, pozbawionego krzty czegokolwiek piłkarskiego występu nie pamiętam, a już od kilku lat śledzę każde spotkanie naszego zespołu. Gorzej zagrać nie możemy i to niech będzie jedyna pociecha po wczorajszym pojedynku.
LZS Żabno - WISAN Skopanie 1:0 (0:0)
1:0 62' Paweł Mędrykowski
WISAN: Tomasz Kryszpin - Paweł Czechura, Kamil Kędziora, Mikołaj Leśniak, Mirosław Dryka - Eryk Pietraszko
(85' Arkadiusz Szlęzak), Marcin Serafin, Dawid Kubisztal
(81' Janusz Hynowski), Wiktor Nowak
(76' Łukasz Uzar), Dawid Jarosz
(69' Dawid Zgórski) - Krzysztof Kubiak
Sędziował: Paweł Samołyk (Gorzyce)
| LZS Żabno | Statystyki meczowe | WISAN Skopanie |
|---|---|---|
| 18 | strzały | 3 |
| 7 | strzały celne | 1 |
| 4 | spalone | 0 |
| 4 | rzuty rożne | 3 |











