W spotkaniu 24. kolejki Wisan przegrał na wyjeździe z LZS Wola Rzeczycka 2:3.
Szansę debiutu w pierwszej drużynie otrzymali Jakub Jarosz oraz Przemysław Kobyra.
Bardzo niepokojąco układają się ostatnie wyniki naszej drużyny. Przegrywając w Woli Rzeczyckiej, nasz zespół zanotował już siódmy mecz z rzędu bez zwycięstwa. Spotkanie na dobre się nie rozpoczęło, a już musieliśmy gonić wynik. W 2. minucie wykonywaliśmy rzut wolny na połowie rywali, po którym gospodarze wyprowadzili szybki kontratak. Ich zawodnik wykorzystał sytuację sam na sam i otworzył wynik meczu. Nasz zespół dobrze jednak zareagował na ten cios. Kolejne minuty upływały pod znakiem naszej przewagi, której efektem była wyrównująca bramka Karola Madeja w 22. minucie. Kacper Lis świetnym, prostopadłym podaniem między obrońcami obsłużył naszego młodzieżowca, a ten pewnie wykorzystał sytuację sam na sam, pokonując bramkarza mocnym strzałem. Te nasze wysiłki, by wyrównać stan rywalizacji zostały jednak już dwie minuty później zniweczone w prosty sposób. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i niepewnym piąstkowaniu naszego bramkarza piłkę zmierzającą do siatki zdołał jeszcze wybić z linii Bartłomiej Furdyna, ale przy dobitce byliśmy już bezradni i miejscowi ponownie objęli prowadzenie. Do wyrównania mógł doprowadzić w 30. minucie ponownie Karol Madej. Nasz skrzydłowy wyszedł sam na sam z bramkarzem, który opuścił pole bramkowe, jednak jego strzał trafił prosto w interweniującego golkipera. Wydawało się, że z tą minimalną stratą zejdziemy na przerwę, lecz w 45. minucie jeszcze bardziej skomplikowaliśmy swoją sytuację. Po kapitalnym uderzeniu z dystansu piłka odbiła się od poprzeczki, a w polu karnym czekał już jeden z zawodników gospodarzy, który skuteczną dobitką umieścił ją w siatce.
Gospodarze, którzy mocnym akcentem zakończyli pierwszą połowę, mogli równie efektownie rozpocząć drugą część. W 48. minucie, po wyrzucie z autu, piłka spadła pod nogi jednego z rywali, lecz ten z najbliższej odległości trafił tylko w słupek. Dalej przetoczyła się ona jeszcze wzdłuż linii bramkowej, ale ku naszemu szczęściu jej nie przekroczyła. Miejscowi mieli wtedy swoje dobre minuty, jednak to naszej drużynie udało się w 60. minucie zdobyć bramkę kontaktową. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłkę w polu karnym zebrał Kacper Lis, który bez zastanowienia kopnął w stronę bramki i pokonał golkipera. Czasu na odrobienie strat było jeszcze zatem sporo, jednak w kolejnych minutach biliśmy tylko głową w mur, nie tworząc już sobie żadnej groźniejszej sytuacji. W 67. minucie to nasi przeciwnicy byli zresztą bliżej zdobycia kolejnego gola. Jeden z ich zawodników wygrał pojedynek z naszym lewym obrońcą przy linii bocznej i pomknął w kierunku bramki, lecz jego strzał trafił tylko w boczną siatkę. Od tego momentu rywale oddali jeszcze kilka uderzeń „na wiwat”, rozsądnie zarządzali wynikiem i konsekwentnie oddalali grę od własnego pola karnego. Dzięki temu utrzymali prowadzenie do ostatniego gwizdka i wygrali 3:2. Dla gospodarzy to bardzo ważne zwycięstwo w kontekście utrzymania. Z kolei nasza drużyna znów musi przełknąć gorzką porażkę — i pozostaje mieć nadzieję, że ten sezon jak najszybciej dobiegnie końca.
LZS Wola Rzeczycka - WISAN Skopanie 3:2 (3:1)
1:0 2' Łukasz Skoczeń
1:1 22' Karol Madej (asysta Kacper Lis)
2:1 24' Damian Kaczor
3:1 45' Marcin Chamot
3:2 61' Kacper Lis
WISAN: Piotr Czekaj - Eryk Babula
(88' Antoni Solarski), Mikołaj Leśniak, Bartłomiej Furdyna, Marcin Stępień - Marcin Serafin, Kacper Lis
, Karol Madej
, Szymon Smoliński
(71' Jakub Jarosz), Michał Włodarczyk
(87' Tymoteusz Woźniak) - Szymon Grabowiecki
(88' Przemysław Kobyra)
Sędziował: Damian Biały
| LZS Wola Rzeczycka | Statystyki meczowe | WISAN Skopanie |
|---|---|---|
| 21 | strzały | 12 |
| 7 | strzały celne | 5 |
| 1 | spalone | 0 |
| 2 | rzuty rożne | 5 |











