Po dwóch bramkach w doliczonym czasie gry naszej drużynie udało się wywalczyć w starciu z KP Zarzecze chociaż jeden punkt.
Mimo, że udało się nam stworzyć wiele sytuacji, to ogólnie nie był to dobry mecz w naszym wykonaniu — brakowało odpowiedniego rytmu, pojawiało się sporo niedokładności, niecelnych podań i złych decyzji, a z trybun dało się usłyszeć pomruki niezadowolenia. Już w 1. minucie to goście stanęli przed dobrą okazją do szybkiego objęcia prowadzenia. Po stracie jednego z naszych obrońców tuż przed polem karnym zawodnik KP uderzył jednak obok bramki. Z naszej strony pierwszą groźniejszą akcję w 9. minucie sfinalizował Marcin Serafin, który po dośrodkowaniu z lewej strony celnie główkował, jednak bramkarz nie miał problemów z interwencją. W 20. minucie po szybkim wznowieniu gry z „piątki” Karol Madej miał dużo wolnej przestrzeni na lewej stronie, podał w polu karnym do Michała Włodarczyka, ale ten trafił w bramkarza. Swoją okazję miał także sam Karol Madej w 37. minucie, lecz posłał piłkę nad poprzeczkę. Wtedy nadeszła 39. minuta. Pierwszy celny strzał KP Zarzecze w tym meczu zakończył się golem — i to przepięknej urody. Fantastycznym uderzeniem z dystansu w samo okienko popisał się Sebastian Cichoń. Nasza drużyna nie zareagowała na to trafienie najlepiej i jeszcze przed przerwą przed utratą kolejnego gola uratował nas Piotr Czekaj, który świetnie obronił sytuację po podaniu napastnika gości do niepilnowanego partnera. Do przerwy przegrywaliśmy 0:1.
Po zmianie stron, w 55. minucie, Piotr Czekaj po raz drugi uratował nasz zespół, jednak trzy minuty później, po uderzeniu z bardzo podobnego miejsca, był już bez szans. Sebastian Cichoń ponownie wpisał się na listę strzelców i goście wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Od tego momentu rywale wyraźnie opadli z sił i skupili się przede wszystkim na obronie wyniku, a nasza drużyna coraz mocniej dążyła do zdobycia kontaktowej bramki. Okazji nie brakowało — była poprzeczka Karola Madeja, swoją szansę, i to nie jedną, miał Michał Włodarczyk czy też Marcin Serafin, aż wreszcie nastał doliczony czas gry. W 92. minucie po wyrzucie z autu piłka spadła pod nogi Marcina Serafina, a ten uderzeniem bez przyjęcia pokonał bramkarza rywali. Wydawało się, że będzie to jedynie gol honorowy Wisanu, ale dwie minuty później naszym piłkarzom udało się rzutem na taśmę doprowadzić do wyrównania. Po dośrodkowaniu na dalszy słupek Marcin Serafin zgrał piłkę wzdłuż bramki, a do pustej siatki skierował ją Michał Włodarczyk. Choć nasza drużyna nie rozegrała najlepszego spotkania, charakter i walka do samego końca pozwoliły uratować remis w tym już niemal straconym meczu.
WISAN Skopanie - KP Zarzecze 2:2 (0:1)
0:1 39' Sebastian Cichoń
0:2 58' Sebastian Cichoń
1:2 90+2' Marcin Serafin
2:2 90+4' Michał Włodarczyk (asysta Marcin Serafin)
WISAN: Piotr Czekaj - Marcin Stępień
(59' Dawid Jarosz), Marcin Hynowski, Bartłomiej Furdyna
, Mikołaj Leśniak - Marcin Serafin
, Dawid Kubisztal
(51' Szymon Grabowiecki), Karol Madej, Wiktor Furdyna
, Eryk Babula
(64' Szymon Smoliński) - Michał Włodarczyk ![]()
Sędziował: Radosław Jachowski
| WISAN Skopanie | Statystyki meczowe | KP Zarzecze |
|---|---|---|
| 26 | strzały | 10 |
| 8 | strzały celne | 4 |
| 4 | spalone | 0 |
| 4 | rzuty rożne | 0 |











