Nasza drużyna długo toczyła wyrównany bój z liderem na jego terenie, ale wyjeżdża ze Stanów z bagażem trzech bramek.
Choć końcowy wynik wskazuje na pewne zwycięstwo Łęgu, przebieg spotkania był zdecydowanie bardziej wyrównany, niż mogłoby się wydawać. Od początku było wiadomo, że to gospodarze będą częściej atakować, dlatego nasz zespół skupił się przede wszystkim na tym w czym dobrze się odnajduje, czyli na organizacji w defensywie i ograniczaniu przestrzeni pod własną bramką, a w ofensywie wcale nie był bezzębny. Plan długo był realizowany bardzo dobrze, a drużyna prezentowała się dojrzale i odpowiedzialnie. Widać było, że po prostu dobrze czujemy się na boisku. Łęg najwięcej zagrożenia stworzył sobie w drugim kwadransie pierwszej połowy, ale mimo kilku okazji nie potrafił znaleźć drogi do siatki. Na wyróżnienie zasługiwała zwłaszcza interwencja debiutującego w naszej bramce 15 - letniego Łukasza Chwałka, który w 22. minucie świetnie odbił piłkę po uderzeniu z dystansu. Do przerwy jednak utrzymywał się bezbramkowy remis, co było w tym sezonie dla lidera całkowicie nową sytuacją, bo w każdym wcześniejszych spotkań zdobywał przynajmniej jedną bramkę w pierwszej połowie.
Po zmianie stron to my coraz odważniej zaczęliśmy szukać swoich szans. Możemy jedynie teraz żałować, że w pierwszym kwadransie tej części nie udało się pokonać bramkarza Łęgu, choć szanse ku temu zdecydowanie były. Najbliżej gola byliśmy w 48. minucie, jednak dużą klasą po strzale Kacpra Lisa wykazał się Tomasz Wietecha, odbijając piłkę na rzut rożny. Chwilę później z dośrodkowaniem z narożnika boiska minął się próbujący główkować Karol Madej. W 58. minucie prostopadłym podaniem został natomiast uruchomiony Michał Włodarczyk, ale nasz młodzieżowiec, wybiegający już niemalże sam na sam, chyba za szybko podjął decyzję o uderzeniu zza pola karnego, które pewnie złapał golkiper Łęgu. To były te nasze minuty sprzyjające, które niestety nie zostały wynagrodzone bramką, a co więcej zemściły się. Do głosu bowiem zaczęli dochodzić znów gospodarze, a cały nasz plan praktycznie legł w gruzach w 67. minucie. Moment nieuwagi w polu bramkowym i po dośrodkowaniu z lewej strony piłkę w siatce umieścił „główką” Łukasz Cichoń. Po zdobyciu gola gospodarze szczelnie już bronili dostępu do swojej bramki, przez co nam trudno było już stworzyć realne zagrożenie. Ostatecznie Łęg, który miał jeszcze wcześniej ze dwie przynajmniej dogodne okazje, przypieczętował zwycięstwo w doliczonym czasie gry, zdobywając za sprawą rezerwowych jeszcze dwie bramki. Choć wynik końcowy jest taki sam jak przed tygodniem, obraz dzisiejszego spotkania był kompletnie inny. Nasza drużyna zostawiła na boisku dużo serca, a postawa i zaangażowanie zawodników mogły dawać powody do zadowolenia. Stąd pozostaje mały niedosyt, bo przy takiej postawie zasłużyliśmy na korzystniejszy rezultat, a na pewno nie na tak wysoką porażkę.
Łęg Stany - WISAN Skopanie 3:0 (0:0)
1:0 67' Łukasz Cichoń
2:0 90+2' Patryk Kobylarz
3:0 90+4' Adam Skawiński
WISAN: Łukasz Chwałek - Marcin Stępień, Marcin Hynowski, Bartłomiej Furdyna, Mikołaj Leśniak - Wiktor Furdyna
, Dawid Kubisztal
(80' Eryk Babula), Karol Madej
(75' Szymon Smoliński), Marcin Serafin, Michał Włodarczyk - Kacper Lis ![]()
Sędziował: Andrzej Wilk
| Łęg Stany | Statystyki meczowe | WISAN Skopanie |
|---|---|---|
| 18 | strzały | 7 |
| 7 | strzały celne | 2 |
| 2 | spalone | 2 |
| 6 | rzuty rożne | 2 |











