Z jednym punktem z Rudnika wrócili piłkarze Wisanu Skopanie. Pojedynek miejscowego Orła z Wisanem zakończył się remisem 0:0.
Od pierwszego gwizdka rozpoczynającego spotkanie było gorąco pod obydwoma bramkami. Właściwie w pierwszej akcji meczu zawodnik Orła zaskoczony swoją sytuacją już w pierwszych sekundach zmarnował dobrą okazję. Po minucie drużyna Wisanu odpowiedziała, do prostopadłej piłki zagrywanej przez Dawida Rzeźwickiego doszedł Tomek Polek, któremu na drodze do zdobycia bramki stanął bramkarz Orła - Jakub Kussy. Obraz gry pierwszej połowy był niezwykle wyrównany. Obie ekipy skutecznie przerywały ataki rywala, a wyprowadzając swoje akcje często czyniły to niedokładnie. Okazji z akcji, czy to ze stałych fragmentów gry choć było kilka, to nie były to dogodne sytuacje. Ta najlepsza przyszła dla Orła w samej końcówce pierwszej połowy, ale zawodnikowi gospodarzy skutecznie przeszkodził Mateusz Kuszaj. Obie ekipy zeszły na przerwę bez bramek.
Po zmianie stron można było odnieść wrażenie, że tempo rozgrywania akcji o wiele wzrosło. Na boisku zrobiło się o wiele więcej miejsca, przyczyniło się do tego na pewno niższe ustawienie formacji obronnych, które chciały wciągnąć przeciwnika na swoją połowę i wyprowadzić zabójczą kontrę, po której miała by paść ta jedna, możliwe, że decydująca o losach całego spotkania bramka. Ale ta jak na złość kibców jednego bądź drugiego zespołu paść nie chciała, aczkolwiek wyborowych okazji było mnóstwo. Przez długi fragment drugiej połowy zdecydowaną inicjatywę przejęli gracze Orła. Piłkarze drużyny z Rudnika co chwilę dochodzili do dobrej okazji strzeleckiej, po której swoimi skutecznymi interwencjami popisywał się Mateusz Kuszaj lub któryś z obrońców Wisanu, ratując w ostatnim momencie swoją ekipę od utraty gola. Powiedzenie "niewykorzystane sytuacje lubią się mścić" swoje uzasadnienie mogło mieć w 86 minucie. Po długim wykopie od goalkeepera Wisanu piłkę na połowie rywala otrzymał Tomek Polek, który po chwili zdecydował się na uderzenie w światło bramki, będąc ponad 30 metrów od bramki nasz zawodnik dostrzegł bramkarza Orła stojącego daleko od bramki i zdecydował na loba, długo lecąca piłka zamiast do bramki trafiła w ... słupek.
Obie ekipy stworzyły dziś sporo sytuacji, ale piłka nie chciała wpaść do bramki i ostatecznie w pojedynku rozgrywanym na stadionie w Rudniku nad Sanem obyło się bez goli. Remis wydaje się wynikiem jak najbardziej sprawiedliwym, z lekkim wskazaniem na zespół gospodarzy, bo to oni stworzyli więcej klarownych sytuacji, ale na posterunku był Mateusz Kuszaj.
(85' Kamil Kędziora), Mateusz Jarosz, Marcin Hynowski, Łukasz Nieckula - Tomasz Polek, Jarosław Zych, Konrad Pluta, Dawid Rzeźwicki
(72' Marcin Serafin), Kacper Smykla - Wojciech Lis
(60' Krzysztof Kubiak)
ORZEŁ: Jakub Kussy - Łukasz Bizior, Łukasz Chapuła
(85' Kamil Wojtowicz), Grzegorz Łojek, Sebastian Pieróg - Dawid Cichoń, Mateusz Koza, Tomasz Szopa, Marcin Skoczylas
(75' Patryk Szczygieł) - Marcel Pędlowski, Dariusz Gąsiorowski
Sędziował: Mariusz Złotek
Po zmianie stron można było odnieść wrażenie, że tempo rozgrywania akcji o wiele wzrosło. Na boisku zrobiło się o wiele więcej miejsca, przyczyniło się do tego na pewno niższe ustawienie formacji obronnych, które chciały wciągnąć przeciwnika na swoją połowę i wyprowadzić zabójczą kontrę, po której miała by paść ta jedna, możliwe, że decydująca o losach całego spotkania bramka. Ale ta jak na złość kibców jednego bądź drugiego zespołu paść nie chciała, aczkolwiek wyborowych okazji było mnóstwo. Przez długi fragment drugiej połowy zdecydowaną inicjatywę przejęli gracze Orła. Piłkarze drużyny z Rudnika co chwilę dochodzili do dobrej okazji strzeleckiej, po której swoimi skutecznymi interwencjami popisywał się Mateusz Kuszaj lub któryś z obrońców Wisanu, ratując w ostatnim momencie swoją ekipę od utraty gola. Powiedzenie "niewykorzystane sytuacje lubią się mścić" swoje uzasadnienie mogło mieć w 86 minucie. Po długim wykopie od goalkeepera Wisanu piłkę na połowie rywala otrzymał Tomek Polek, który po chwili zdecydował się na uderzenie w światło bramki, będąc ponad 30 metrów od bramki nasz zawodnik dostrzegł bramkarza Orła stojącego daleko od bramki i zdecydował na loba, długo lecąca piłka zamiast do bramki trafiła w ... słupek.
Obie ekipy stworzyły dziś sporo sytuacji, ale piłka nie chciała wpaść do bramki i ostatecznie w pojedynku rozgrywanym na stadionie w Rudniku nad Sanem obyło się bez goli. Remis wydaje się wynikiem jak najbardziej sprawiedliwym, z lekkim wskazaniem na zespół gospodarzy, bo to oni stworzyli więcej klarownych sytuacji, ale na posterunku był Mateusz Kuszaj.
Orzeł Rudnik - WISAN Skopanie 0:0
WISAN: Mateusz Kuszaj - Witold UzarORZEŁ: Jakub Kussy - Łukasz Bizior, Łukasz Chapuła
Sędziował: Mariusz Złotek











