Końcówki należą do nas! Drugi mecz i drugi comeback. Po ubiegłotygodniowym powrocie w Trześni ze stanu 0:2 na 3:2, tym razem nasz zespół ponownie odwrócił losy spotkania w ostatnich minutach. Jeszcze na sześć minut przed końcem byliśmy pod ścianą, przegrywaliśmy 2:3, ale dzięki trzem bramkom w samej końcówce mogliśmy świętować kolejne zwycięstwo.
Pierwsza połowa była spokojna, z optyczną przewagą w posiadaniu piłki z naszej strony. W 23 minucie Michał Włodarczyk przeniósł w dobrej sytuacji jeszcze piłkę nad poprzeczkę, ale już minutę później wyszliśmy na prowadzenie. Znakomitym długim podaniem Kacpra Lisa obsłużył ze środka boiska Bartłomiej Furdyna, a ten zabrał się w pole karne i na wślizgu, uprzedziwszy bramkarza, umieścił futbolówkę w siatce. Wydawało się, że kontrolujemy przebieg rywalizacji, przeciwnicy tak naprawdę nie stworzyli sobie żadnej dogodnej sytuacji. Ale nagle, w 42 minucie, goście zdobyli dość przypadkową bramkę z dystansu i na przerwę schodziliśmy z wynikiem remisowym.
Druga część spotkania była bardziej obfitująca w wydarzenia boiskowe, a akcje zaczęły przynosić większe zagrożenie. Tuż na jej początku, w 53 minucie, przyjezdni strzelają drugiego gola. Po centrze z lewej strony i zgraniu głową wzdłuż bramki z najbliższej odległości Piotra Czekaja pokonał Jakub Jędrzejewski. Odpowiedź naszej drużyny była jednak natychmiastowa. Dwie minuty później, po wyrzucie z autu, piłka minęła obrońcę, sytuację zwęszył Michał Włodarczyk, który ruszył na nią i dokładnie podał do Kacpra Lisa. Nasz zawodnik ze stoickim spokojem położył obrońcę i pewnym strzałem po ziemi trafił po raz drugi w tym pojedynku. Niestety od 66 minuty ponownie zmuszeni byliśmy odrabiać straty. Piotr Czekaj najpierw wykazał się dobrą interwencją, odbijając płaskie uderzenie do boku, ale przy dośrodkowaniu z rzutu rożnego popełnił poważny błąd. Nasz bramkarz wypuścił piłkę z rąk, a z bliska nie zawiódł Daniel Kaczor. To nie załamało naszej drużyny, która pokazała ogromny charakter i skuteczność w decydującym momencie. W 74 minucie blisko wyrównania był już Karol Madej, ale spudłował. Po sprytnym zagraniu zewnętrzną częścią stopy przez Kacpra Lisa, ten mając już pustą bramkę posłał na wślizgu piłkę nad poprzeczkę. W tym przypadku wprawdzie się jeszcze nie udało, ale za to poszczęściło się nam w 84 minucie. Po dalekim wyrzucie z autu niefortunnym samobójem wyrównał Dominik Kurkiewicz. Nasz zespół odpalił w samej końcówce, bo trzy minuty później znów wychodzimy na prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, precyzyjnym uderzeniem głową Marcin Serafin wpakował piłkę do siatki. Rywali w doliczonym czasie gry dobił jeszcze po akcji rezerwowych Szymon Grabowiecki i po tym szalonym spotkaniu trzy punkty zostają w Skopaniu. Wygrywamy 5:3. Mecz, który był trudną przeprawą, nie wszystko układało się w nim po naszej myśli, zakończył się kolejnym wspaniałym comebackiem i ogromnymi emocjami.
WISAN Skopanie - LZS Żabno 5:3 (1:1)
1:0 24' Kacper Lis (asysta Bartłomiej Furdyna)
1:1 42' Jakub Pawelec
1:2 53' Jakub Jędrzejewski
2:2 55' Kacper Lis (asysta Michał Włodarczyk)
2:3 66' Daniel Kaczor
3:3 84' Dominik Kurkiewicz
4:3 87' Marcin Serafin (asysta Bartłomiej Furdyna)
5:3 90+4' Szymon Grabowiecki (asysta Mateusz Jarosz)
WISAN: Piotr Czekaj - Mikołaj Leśniak, Marcin Hynowski, Bartłomiej Furdyna, Dawid Jarosz
(89' Mateusz Jarosz) - Karol Madej
(81' Eryk Babula), Dawid Kubisztal
, Marcin Serafin
, Kacper Lis
, Nikodem Woźniak
(59' Krzysztof Kubiak
) - Michał Włodarczyk
(82' Szymon Grabowiecki
)
Sędziował: Paweł Samołyk
| WISAN Skopanie | Statystyki meczowe | LZS Żabno |
|---|---|---|
| 15 | strzały | 11 |
| 4 | strzały celne | 7 |
| 0 | spalone | 1 |
| 6 | rzuty rożne | 4 |












Bardzo dobry mecz widać że mentalnie jesteśmy mocni, brawa dla piłkarzy i sztabu szkoleniowego