W poprzednich artykułach przedstawiliśmy najlepszych strzelców oraz bramkarzy A klasy w minionym sezonie, natomiast dzisiaj prezentujemy komentarz na temat gry poszczególnych zespołów.
STATYSTKI OGÓLNE - A KLASA
W 182 meczach zdobyto 771 goli, co daje średnią 4.24 gola na mecz. Gospodarze zdobyli 420 goli (54.5%), a goście 351 goli (45.5%). W I połowach meczów strzelono 335 goli (44%), a w II połowach 428 goli (56%). Najwięcej bramek padało w ostatnich kwadransach gry (76 - 90 minuta) - 168 goli (22%), najmniej w drugich kwadransach gry (16 - 30 minuta) - 109 goli (14.3%). Odnotowano 41 bramek z rzutów karnych oraz 10 bramek samobójczych.
Gospodarze wygrali 90 meczów (49.5%), padło 33 remisy (18.1%), a goście wygrali 59 meczów (32.4%).
- najczęściej padające wyniki: 1:1 – 14 razy, 0:2 – 12 razy, 2:1 – 12 razy, 2:2 – 1 razy, 1:0 – 10 razy, 3:0 – 8 razy, 1:3 – 8 razy, 3:2 – 8 razy, 3:1 – 6 razy, 5:2 – 5 razy, 2:0 – 5 razy
- mecze w poszczególne dni tygodnia: niedziela – 119 meczów (65.4%), sobota – 54 mecze (29.7%), środa - 8 meczów (4.4%), czwartek - 1 mecz (0.6%)
- najwięcej goli w meczu: Koniczynka Ocice - Czarni Lipa 4:8, Bukowa Jastkowice - Koniczynka Ocice 8:4
- najwyższe zwycięstwo gospodarzy: San Wrzawy - Koniczynka Ocice 9:2
- najwyższy remis: Bukowa Jastkowice - Wichry Rzeczyca Długa
4:4
- najwyższe zwycięstwo gości: Wichry Rzeczyca Długa - Bukowa Jastkowice
0:8
Przegląd zespołów
1. JEZIORAK CHWAŁOWICE
Piłkarze z Chwałowic awans do klasy okręgowej zawdzięczają przede wszystkim bardzo dobrej postawie w rundzie jesiennej. To wówczas podopieczni trenera Chyły imponowali formą, której nie udało się już powtórzyć na wiosnę. Jeziorak pogubił teraz mnóstwo punktów w spotkaniach z niżej notowanymi rywalami, chociażby remis z Łęgiem Kopcie, remis z LZS-em Wola Rzeczycka czy porażka z PG CNC Skowierzyn, ale mimo wszystko jedno trzeba na pewno chwałowiczanom oddać. Gdy w tabeli mogło zrobić się naprawdę gorąco, to wykazywali się iście mistrzowską klasą. To przede wszystkim zwycięstwo na stadionie ówczesnego wicelidera, czyli Bukowej Jastkowice, a także przypieczętowanie awansu w meczu z Wichrami Rzeczyca Długa. Kiedy należało wygrać, aby nie narobić sobie „smrodu”, to zawodnicy Jezioraka stawali na wysokości zadania i zwyciężali. To wszystko każe sądzić, że chwałowiczanie zasłużenie wracają do klasy okręgowej po dwuletniej przerwie.
2. KSTŁK STALOWA WOLA
Niby beniaminek, ale raczej spodziewaliśmy się, że KS Trenera Łukasza Kościelskiego będzie jednym z faworytów rozgrywek. Młodzi piłkarze ze Stalowej Woli piłkarsko przewyższali naszą ligę i choć napotkali na drodze pewne kłopoty, to raczej zgodnie z oczekiwaniami awansowali do klasy okręgowej. Momentem przełomowym dla tej drużyny okazało się dość niespodziewanie wyjazdowe spotkanie z Łęgiem Kopcie. Wówczas gracze ze Stalowej Woli w ostatnim kwadransie gry zdołali odwrócić wynik z 0:2 i ostatecznie pokonali swoich rywali. Ta remontada dała KS Trenera Łukasza Kościelskiego takiego rozmachu, że do końca sezonu beniaminek wygrał dziewięć meczów z rzędu, a wisienką na torcie było ogranie w drugim pojedynku barażowym PUKS Francesco Jelna aż 10:0.
3. BUKOWA JASTKOWICE
Bukowa, sprowadzając do siebie w ubiegłym roku starą gwardię, pamiętającą jeszcze występy w IV lidze, dawała czytelne sygnały, że zamierza z powrotem zagrać w lidze okręgowej. Na nic zdały się jednak ofensywne popisy Grzegorza Szymanka, Pawła Kaczmarczyka czy Michała Partyki. Jastkowiczanie zostali wprawdzie najskuteczniejszą drużyną w A klasie, ale wystarczyło to jedynie do zajęcia 3. miejsca w tabeli i myślę, że to właśnie w Bukowej należy upatrywać jednego z największych przegranych poprzedniego sezonu. W przeciwieństwie do Jezioraka, Bukowcy zawodzili w kluczowych momentach. Gdy mieli okazję zbliżyć się do lidera na jeden punkt, to przegrali z nim bezpośrednie spotkanie na własnym stadionie. Gdy Jeziorak poniósł zaskakującą porażkę w 23. kolejce z PG CNC Skowierzyn i była szansa to wykorzystać, to z kolei zremisowali z Wichrami Rzeczyca Długa, tracąc prowadzenie w doliczonym czasie gry. Bukowcy nie uświadczyli większych wpadek z niżej klasyfikowanymi zespołami, a to, że nie zagrają w klasie okręgowej to przede wszystkim pokłosie braku zwycięstw z bezpośrednimi konkurentami (dwie porażki z Jeziorakiem, dwie porażki z KSTŁK Stalowa Wola, remis z Wisanem). Co by jednak nie mówić, w następnym sezonie Bukowa będzie znów murowanym kandydatem do awansu.
4. WISAN SKOPANIE
Różne uczucia mogą teraz towarzyszyć zawodnikom i kibicom Wisanu i każdy może na to spojrzeć inaczej. Z jednej strony, z minionego sezonu możemy być jak najbardziej zadowoleni. Pewnie niewielu zakładało, że po tej słabszej rundzie jesiennej, gdzie Wisanowi sporo punktów pouciekało, do ostatniej kolejki będziemy się bić o awans do okręgówki. Piłkarska wiosna w wykonaniu podopiecznych trenera Hynowskiego przeszła jednak najśmielsze oczekiwania. Byliśmy najlepiej punktującą ekipą w rundzie rewanżowej, potrafiliśmy wygrać z niepokonanym na własnym stadionie liderem, straciliśmy również najmniej bramek. Z drugiej jednak strony, możemy żałować i być niepocieszeni, że to wszystko, co udało się osiągnąć po przerwie zimowej, nie zostało w jakikolwiek sposób wynagrodzone, chociażby tą grą w barażach. Trudno tu w naszym przypadku mówić o jakiejś niewykorzystanej szansie, bo na wiosnę zrobiliśmy wszystko, co tylko mogliśmy, a że trafiliśmy na bardzo mocnych przeciwników, cóż poradzić.
5. SAN WRZAWY
Pod okiem trenera Piotra Sadoka San notuje stopniowy progres. Z zespołu walczącego praktycznie co rok o utrzymanie udało się we Wrzawach w przeciągu dwóch lat stworzyć drużynę zajmującą lokatę w górnej części tabeli. Przede wszystkim piłkarze Sanu imponowali teraz w spotkaniach przed własną publicznością, ponieważ z własnego stadionu uczynili twierdzę niezwykle trudną do zdobycia. Biało - niebiescy pierwszą i jak się okazało jedyną porażkę u siebie odnieśli dopiero w Boże Ciało z KSTŁK Stalowa Wola. We Wrzawach wysoko przegrał Wisan Skopanie, tam wysoko przegrała też Bukowa Jastkowice, tam zremisował Jeziorak Chwałowice. Te wyniki robiły wrażenie, a duet Rutkowski - Broda był postrachem naszej ligi. Owszem, na wyjazdach było zdecydowanie gorzej i tu pewnie jest jakieś pole do poprawy, ale to, że San praktycznie cały czas przewodził peletonowi ścigającemu prowadzącą czwórkę, to spory sukces tego klubu. Pytanie, czy gracze Sanu dobrnęli już do sufitu, czy może jednak w przyszłym sezonie włączą się już w rywalizację o czołowe lokaty w lidze.
6. LZS JADACHY
Generalnie beniaminek ma za sobą naprawdę udany sezon, który możemy podzielić na trzy okresy. Jak pamiętamy, w pewnym momencie ekipa z gminy Nowa Dęba zaskakująco liderowała nawet przez parę tygodni w naszej lidze, ale piłkarzom z Jadachów tego wysokiego poziomu nie udało się utrzymać. Na przełomie obu rund przyszedł moment kryzysowy, LZS zaliczył siedem meczów bez zwycięstwa i ta seria poskutkowała osunięciem się w tabeli na 10. pozycję. Trzeci ze wspomnianych okresów to już regularne punktowanie na wiosnę, chociażby z passą siedmiu kolejnych spotkań bez porażki, co wywindowało ostatecznie tę drużynę na wysoką, szóstą lokatę. Był to poza tym zespół o bardzo specyficznej strukturze strzelców bramek. Może będzie to krzywdzące dla pozostałych, ale trudno nie oprzeć się wrażeniu, że w tym wszystkim największą zasługę możemy przypisać braciom Wolan. Obaj odpowiadają wspólnie za prawie 75% zdobytych przez drużynę goli, co tylko pokazuje, że odpowiednio wykorzystane jednostki wystarczą na tym szczeblu rozgrywkowym, by nie mieć problemów z częstym wygrywaniem.
7. WICHRY RZECZYCA DŁUGA
Dość charakterystyczny sezon dla spadkowicza. Wiemy to z własnego doświadczenia, czy także na przykładzie Czarnych Lipa, że czasami niełatwo wydostać się ze spirali złych wyników i porażek osiąganych na boiskach klasy okręgowej, a Wichry Rzeczyca Długą są tylko kolejnym na to dowodem. Bardzo rozczarowująca runda jesienna, mnóstwo straconych bramek, wysokie porażki z Bukową Jastkowice, Jeziorakiem Chwałowice czy nawet Strzelcem Dąbrowica i tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową - to skrócony obraz Wichrów w pierwszej części rozgrywek. Runda rewanżowa to już diametralna zmiana i metamorfoza ekipy z Rzeczycy Długiej. Poczynione wzmocnienia transferowe przyniosły efekt, Wichry mocno ruszyły po przerwie zimowej, ponieważ zanotowały serię siedmiu meczów bez porażki, dzięki czemu bardzo szybko zapewniły sobie bezpieczną pozycję. Dodatkowo nie możemy też zapomnieć, że Wichry stały się takim postrachem klubów rywalizujących o klasę okręgową, bo przecież na stadionie w Rzeczycy Długiej przegrał KS Trenera Łukasza Kościelskiego, przegrał też Wisan Skopanie, a Bukowa Jastkowice zremisowała po utracie bramki w doliczonym czasie gry. Należy się spodziewać, o ile się oczywiście nic nie wydarzy, że w przyszłym sezonie Wichry będą już pełnoprawną drużyną aspirującą o te najwyższe pozycje.
8. SŁOWIANIN GRĘBÓW
Rozczarowujący i zarazem nierówny sezon w wykonaniu graczy Słowianina, którego pewnie trzeba spisać na straty. Dość powiedzieć, że drużyna z Grębowa w minionych rozgrywkach nie potrafiła zwyciężyć w dwóch spotkaniach z rzędu, a jej największą bolączką okazały się pojedynki na wyjazdach. Grębowianie na obcym terenie wygrali zaledwie tylko jeden mecz, z LZS-em Wola Rzeczycka. Jak na Słowianina, jest to statystyka wręcz zatrważająca. Niby każdy, szykując się na rywalizację ze Słowianinem, spodziewał się arcytrudnej przeprawy, ale w praktyce większości z zespołów udało się przynajmniej ten jeden punkt z czarno - czerwonymi zdobyć. Ze Słowianinem wygrywałby chociażby, i to dwukrotnie, spadkowicz z Dąbrowicy, wygrała ostatnia w tabeli Koniczynka Ocice, a remis ugrał również zdegradowany Łęg Kopcie. Słowianin popadł teraz w ligowe przeciętniactwo, a takim jedynym może powodem do satysfakcji była forma strzelecka Bartosza Piechniaka, najskuteczniejszego zawodnika w rundzie wiosennej.
9. CZARNI LIPA
Początek mógł zwiastować, że Czarnych będzie w bieżącym sezonie stać na o wiele więcej, niż poprzednimi razy. Awansowali oni przecież, po pokonaniu KS Trenera Łukasza Kościelskiego w 4. kolejce, nawet na pozycję lidera A klasy, ale ten piękny sen został bardzo szybko przerwany. Zaczęło się pikowanie w tabeli, Czarnym przytrafiły się dwie dłuższe passy bez zwycięstwa, aż na stałe zadomowili się w środku stawki. Pewnym utrudnieniem mogło być oczywiście występowanie w roli gospodarza na stadionie w Zaklikowie, dlatego też to utrzymanie w tak spokojnych okolicznościach jest dla Czarnych powodem do umiarkowanego, ale mimo wszystko zadowolenia.
10. PG CNC UNIA SKOWIERZYN
Drużyna ze Skowierzyna w minionym sezonie pokazała dwa zupełnie odmienne oblicza. Jesienią był to zespół punktujący na poziomie Wisanu Skopanie czy Sanu Wrzawy i przerwę przezimował na szóstej lokacie. Potrafili wówczas wygrywać i z mocnymi rywalami, np. z Bukową Jastkowice, ale przede wszystkim wybili się na tym, że ogrywali te zespoły, które znalazły się w dolnej części tabeli. Na wiosnę tego już nie udało się powtórzyć, a co więcej nastąpiło dramatyczne załamanie formy sportowej. Unia była jednym z najgorzej punktujących ekip w drugiej rundzie, strzeliła też najmniej bramek. Ogromny regres poskutkował znalezieniem się Unii bezpośrednio tuż nad strefą spadkową, ale wypracowana jesienią zaliczka okazała się być na tyle wystarczająca, że pozwoliła na zagwarantowanie sobie miejsca w naszej A klasie w następnym sezonie, bez drżenia o swój los do ostatniej kolejki. Miniona runda jest jednak bardzo poważnym sygnałem alarmowym dla wszystkich związanych z klubem.
11. LZS WOLA RZECZYCKA
Z każdym kolejnym sezonem drużyna z Woli Rzeczyckiej notuje coraz gorsze rezultaty. Wprawdzie teraz zgromadziła taką samą liczbę punktów oraz zajęła tę samą pozycję, co w poprzednich rozgrywkach, ale do samego końca obawiała się tym razem o pozostanie w lidze. Było to wręcz typowe igranie ze spadkiem, bowiem kwestię utrzymania udało się piłkarzom z Woli Rzeczyckiej przyklepać dopiero w ostatnim meczu. Jeśli biało - niebiescy nie pokonaliby na wyjeździe Łęgu Kopcie, to wówczas oni, a nie Strzelec Dąbrowica, pożegnaliby się z A klasą. Presja była olbrzymia, ale oni ją udźwignęli i w nagrodę będą nadal występować na tym samym poziomie rozgrywkowym. Nie rozmawialibyśmy też pewnie o utrzymaniu LZS-u, gdyby nie seria pięciu zwycięstw z rzędu na przełomie obydwu rund, czy także forma strzelecka duetu Stańkowski - Temporale. To wszystko, zebrane w jedną całość, przeważyło o końcowym sukcesie klubu z Woli Rzeczyckiej.
12. STRZELEC DĄBROWICA
O zaskakującym mimo wszystko spadku Strzelca zadecydowała przede wszystkim fatalna runda jesienna, podczas której piłkarzom z Dąbrowicy udało się zdobyć zaledwie 9 punktów. W drugiej części rozgrywek rezultaty grających z nożem na gardle biało - zielonych uległy poprawie, było to już punktowanie na miarę potencjału, ale to przebudzenie przyszło zbyt późno, by oszukać przeznaczenie. Na tę degradację zanosiło się od kilku miesięcy i chociaż gracze Strzelca zrobili w rundzie rewanżowej co mogli, by pozostać w naszej lidze, to spadek na najniższy szczebel rozgrywkowy jest dla klubu z Dąbrowicy wielkim powodem do wstydu.
13. ŁĘG KOPCIE
Jak tu nie wierzyć stwierdzeniu, że najtrudniejszym dla beniaminka jest ten drugi sezon po awansie. Sprawdziło się to i na przykładzie Łęgu Kopcie. Drużyna, będąca rewelacją poprzednich rozgrywek, teraz była już tylko cieniem samego siebie. Nie zakładaliśmy, że ekipa z powiatu kolbuszowskiego powtórzy ubiegłoroczne sukcesy, ale i też nie spodziewaliśmy się, że będzie jedną z dwóch najgorszych w całej stawce. Obie rundy Łęgu wyglądały teraz bardzo słabo pod względem punktowym. Wystarczy powiedzieć, że przez cały sezon 2022/2023 piłkarzom z Kopci udało się uzbierać mniej punktów, aniżeli w każdej z rund poprzedniego sezonu. Spadek Łęgu jest oczywiście jakimś tam rozczarowaniem, ale wydaje się, że wcale nie musi być dla klubu wielką tragedią. Obok KSTŁK Stalowa Wola był to przecież najmłodszy zespół w lidze, a to zebrane dwuletnie doświadczenie może tylko zaprocentować w przyszłości.
14. KONICZYNKA OCICE
Za słabi na A klasę, za mocni na B klasę. Występująca w roli beniaminka Koniczynka Ocice ponownie po jednym sezonie opuszcza naszą ligę. To, że zespół z Tarnobrzega spadnie z A klasy było nieuniknione po występach w rundzie jesiennej. Kto bardziej dociekliwy, ten dostrzegł jakąś poprawę gry Koniczynki na wiosnę. Już nie mowa tu o tym, że gracze z Ocic zwyciężyli to jedno spotkanie więcej, ale przede wszystkim przegrywali mniejszą różnicą bramek, aniżeli w pierwszej fazie rozgrywek. To już jest oczywiście bardziej szukanie pozytywów na siłę, co nie zmienia faktu, że Koniczynka zupełnie nic nowego do A klasy nie wniosła, dlatego też jakoś tęsknić za bardzo za nią nie będziemy.











