To był mecz, który zapamiętamy na długo. Na przerwę schodziliśmy z dwubramkową stratą, ale po zmianie stron pokazaliśmy ogromny charakter i odwróciliśmy losy meczu z Płomieniem Trześń, wygrywając 3:2 po dwóch bramkach zdobytych w samej końcówce.
Debiutancką bramkę w pierwszej drużynie zanotował kolejny z naszych wychowanków – Michał Włodarczyk.
Spotkanie w Trześni było klasycznym przykładem meczu dwóch zupełnie różnych połów. Po początkowym badaniu sił, w 10 minucie jeden z zawodników Płomienia przebojem wdarł się między trzech naszych obrońców, a że został zahaczony w polu karnym sędzia odgwizdał jedenastkę dla gospodarzy. Pewnie wykorzystał ją Cezary Cieśla. W kolejnych minutach mieliśmy trudności z poukładaniem gry i przejęciem kontroli nad spotkaniem. Wizualnie to Płomień lepiej się prezentował i uzyskał inicjatywę. Naszą jedyną dobrą okazję w tej połowie miał w 23 minucie Michał Włodarczyk, ale jego uderzenie zostało zatrzymane przez bramkarza. Rywale natomiast w 39 minucie strzelili drugą bramkę. Po zagraniu długiej piłki Bartłomiej Siemieniec wygrał pojedynek szybkościowy z naszym obrońcą, znalazł się w sytuacji sam na sam i nie dał szans Piotrowi Czekajowi. W międzyczasie też bramkarz Wisanu dwukrotnie uchronił nas przed stratą bramki, gdy w 17 minucie napastnik Płomienia z kilku metrów trafił prosto w niego, a chwilę potem Piotr popisał się świetną interwencją po rzucie wolnym.
W drugiej połowie coś zaczęło się na boisku zmieniać. Jeszcze w 46 minucie przeciwnicy wypracowali sobie kolejną dość dobrą okazję do podwyższenia rezultatu, ale znów na posterunku stanął Piotr Czekaj. Od tamtej pory Płomień jednak stopniowo przygasał, a nasz zespół zaczął grać coraz odważniej i na większym poziomie intensywności. Przełomowym momentem w tym pojedynku okazała się bramka kontaktowa – trochę szczęśliwa, może nawet przypadkowa, ale dokładnie taka, jakiej wtedy potrzebowaliśmy. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i niezbyt udanym piąstkowaniu przez bramkarza główkował najpierw w poprzeczkę Marcin Serafin, a z najbliższej odległości dobił Michał Włodarczyk. Gol ten dodał nam dodatkowej energii i wiary w korzystny rezultat. Końcówka spotkania to już była nasza przewaga i ogromna determinacja. Nasza drużyna cisnęła do samego końca, nie odpuszczając ani przez moment. I wtedy przyszła nagroda – w ciągu zaledwie dwóch minut zdobyliśmy dwie bramki, kompletnie odwracając losy spotkania. Najpierw w 87 minucie Kacper Lis otrzymał podanie na 16. metrze, zdołał przebić się przez gąszcz obrońców, wyszedł sam na sam z bramkarzem i płaskim uderzeniem doprowadził do remisu. Rywalom wtedy „zmiękły nogi”, bo dosłownie kilkanaście sekund później jeden z defensorów stracił piłkę, podając ją do Karola Madeja. Po dwójkowej wymianie podań z Kacprem Lisem, Karol także znalazł się w sytuacji sam na sam i pewnie ją wykorzystał, zdobywając rozstrzygające trafienie.
Z 0:2 do przerwy zrobiło się niespodziewanie zwycięstwo, które jeszcze długo będziemy pamiętać. To spotkanie pokazało olbrzymi charakter i wielkość zespołu, wiarę do samego końca. Jest ono kolejnym przykładem na to, że w piłce nożnej nic nie jest przesądzone, dopóki nie zabrzmi ostatni gwizdek. Gratulacje dla całej drużyny. Oby ten mecz stał się zalążkiem czegoś lepszego, a także inspiracją do cięższej pracy i podbudował nas na kolejne tygodnie zmagań.
Płomień Trześń - WISAN Skopanie 2:3 (2:0)
1:0 10' Cezary Cieśla
2:0 39' Bartłomiej Siemieniec
2:1 68' Michał Włodarczyk
2:2 88' Kacper Lis
2:3 89' Karol Madej (asysta Kacper Lis)
WISAN: Piotr Czekaj - Mikołaj Leśniak, Marcin Serafin, Marcin Hynowski, Nikodem Woźniak
(66' Krzysztof Kubiak
) - Szymon Smoliński
(46' Dawid Kubisztal), Eryk Babula
(71' Szymon Grabowiecki), Wiktor Furdyna, Kacper Lis
, Karol Madej
- Michał Włodarczyk
![]()
Sędziował: Jan Grdeń
| Płomień Trześń | Statystyki meczowe | WISAN Skopanie |
|---|---|---|
| 13 | strzały | 13 |
| 7 | strzały celne | 7 |
| 0 | spalone | 1 |
| 3 | rzuty rożne | 3 |












Brawo drużyna