Piłkarze Wisanu z ostatniego wyjazdu w rundzie jesiennej wracają z kompletem punktów. Drużyna Janusza Hynowskiego wygrała z Koniczynką Ocice 3:1 i wydłużyła do siedmiu swoją passę meczów bez porażki.
W barwach Wisanu zadebiutowali dzisiaj Tomasz Garboś oraz Sebastian Ślęzak.
Rywalizację na stadionie w Ocicach rozpoczęliśmy od mocnego uderzenia, ponieważ już przy pierwszej sposobności obejmujemy prowadzenie. W 4 minucie akcję bramkową zainicjował rajdem przez środek Arkadiusz Nowak, który następnie po zgraniu od Wiktora Nowaka wypatrzył niepilnowanego Kacpra Lisa. Napastnik Wisanu po zejściu na prawą nogę pokonał bramkarza płaskim kopnięciem tuż przy słupku z okolicy szesnastego metra. To był zresztą pierwszy gol zdobyty przez naszą drużynę w początkowym kwadransie gry od derbowego pojedynku ze Strzelcem w 2. kolejce. Wydawało się, że ten najtrudniejszy kroczek za nami i teraz powinno być już z górki. Jednak w kolejnych minutach nie narzuciliśmy swoich warunków. Było wręcz przeciwnie. To Koniczynka stworzyła sobie wyśmienite okazje do wyrównania, lecz w bramce fantastycznie spisywał się Tomasz Kryszpin. Ataki gospodarzy rozpoczęły się w 11 minucie od niecelnego strzału głową po dośrodkowaniu spod linii końcowej. W 18 minucie po prostopadłym podaniu zawodnik Koniczynki znalazł się w sytuacji sam na sam, ale został powstrzymany przez naszego golkipera. W 22 minucie mieliśmy multum szczęścia. Po zagraniu za naszą linię obrony piłkarz Koniczynki podjął próbę przelobowania wychodzącego daleko od bramki Tomasza Kryszpina, ale futbolówka ominęła o centymetry prawy słupek. Pięć minut potem ponownie kunsztem bramkarskim wykazał się Tomasz Kryszpin. Całość została zainicjowana podaniem „z fałsza” do skrzydła i w dalszej kolejności zagraniem wzdłuż pola karnego. Piłka po odbiciu od jednego z naszych obrońców trafiła do gracza Koniczynki, który huknął z obrębu pola karnego i zmusił naszego bramkarza do efektownej interwencji. W 30 minucie było już mniej spektakularnie, ale po uderzeniu zza szesnastki kolejny raz Tomasz Kryszpin wzorowo wywiązał się ze swoich obowiązków, odbijając futbolówkę do boku. Bramkarz utrzymał nam korzystny rezultat, ponieważ wszystkie te działania ofensywne miejscowych zostały brutalnie przerwane w 36 minucie. Wówczas fantastycznym strzałem z rzutu wolnego popisał się Bartłomiej Furdyna i na przerwę schodzimy z dwubramkową przewagą.
Dopiero to pozwoliło nam przejąć kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. W drugiej połowie nie pozwoliliśmy już bowiem rywalom na rozwinięcie skrzydeł, a to spotkanie oglądało się już bez większych obaw. W 47 minucie blisko trafienia był zamykający dośrodkowanie wślizgiem Łukasz Baran, ale futbolówka przeleciała minimalnie nad poprzeczką. W 61 minucie Wiktor Nowak sam indywidualną akcją wypracował szansę do podwyższenia wyniku. Pomocnik Wisanu zdobywał kolejne metry, ominął z łatwością przeciwnika i będąc już w polu karnym „dziubnął” jednak piłkę wprost w wybiegającego bramkarza. Wygranego tego meczu poznaliśmy praktycznie w 67 minucie, kiedy to wysuniętego z dala od linii golkipera zaskoczył strzałem z dystansu Krzysztof Kubiak. Nie mniej, nie udało się nam zachować kolejnego w tym sezonie czystego konta, ponieważ dwie minuty potem Koniczynka zdobyła honorową bramkę. Stratę Krzysztofa Kubiaka gospodarze przekuli na szybki atak i trafienie Marcina Piątka z bliskiej odległości. W 83 minucie przed szansą okraszenia debiutu golem stanął natomiast Tomasz Garboś, ale został za bardzo wygoniony podaniem przez Łukasza Barana, co ułatwiło skuteczną interwencję skracającemu kąt bramkarzowi. W doliczonym czasie gry bezpośrednią czerwoną kartką za pozbawianie przeciwnika realnej szansy na bramkę został ukarany Marcin Hynowski. Po tym przewinieniu gracz Koniczynki uderzył z rzutu wolnego nad poprzeczką i tym akcentem zakończyliśmy ten pojedynek.
Choć Wisan mierzył się z ostatnim zespołem w tabeli, tracącym najwięcej goli w lidze, to spodziewaliśmy się trudnej przeprawy i tak też było w istocie. To, że pierwszą połowę kończyliśmy z dwubramkowym prowadzeniem jest pewnie jakąś niesprawiedliwością. Oddaliśmy praktycznie tylko dwa strzały na bramkę i oba zamieniliśmy na gola. Przeciwnicy przez te niecałe pół godziny zrobili za to naprawdę sporo, aby doprowadzić chociażby do wyrównania, ale na przeszkodzie stanął im Tomasz Kryszpin, którego możemy określić mianem jednego z głównych architektów dzisiejszego zwycięstwa. To był mecz, który trzeba było przepchnąć na siłę kolanem i to się Wisanowi całkiem sprawnie udało. O stylu zapominamy, liczą się tylko punkty.
Koniczynka Ocice - WISAN Skopanie 1:3 (0:2)
0:1 4' Kacper Lis (asysta Arkadiusz Nowak)
0:2 36' Bartłomiej Furdyna
0:3 67' Krzysztof Kubiak
1:3 69' Marcin Piątek
90+1' Marcin Hynowski (WISAN Skopanie)
WISAN: Tomasz Kryszpin - Mateusz Sabo
(87' Mateusz Kubisztal), Marcin Hynowski
, Bartłomiej Furdyna
, Mikołaj Leśniak - Krzysztof Kubiak
(77' Tomasz Garboś), Marcin Serafin, Arkadiusz Nowak
(66' Mirosław Dryka), Łukasz Baran
(85' Sebastian Ślęzak), Wiktor Nowak
(79' Łukasz Trzeciak) - Kacper Lis
(87' Jakub Babiński)
Sędziował: Rafał Sawicki (Tarnobrzeg)
| Koniczynka Ocice | Statystyki meczowe | WISAN Skopanie |
|---|---|---|
| 13 | strzały | 10 |
| 6 | strzały celne | 5 |
| 1 | spalone | 0 |
| 6 | rzuty rożne | 7 |











