Jak mawia klasyk, 2:0 to niebezpieczny wynik. W niedzielę przekonali się o tym piłkarze Wisanu. Nasz zespół w 50 minucie prowadził z Kolejarzem Knapy dwoma bramkami, ale z derbowego zwycięstwa po ostatnim gwizdku radowali się przyjezdni.
To były derby inne niż zwykle. Zazwyczaj są one meczami walki, w których na boisku niewiele dzieje się ciekawego. W tym przypadku było inaczej, a spotkanie z pewnością mogło się kibicom podobać. Pojedynek rozpoczął się od celnych uderzeń Kolejarza, z rzutu wolnego i z dystansu. Bez większych problemów poradził sobie z nimi Piotr Czekaj. Nasz zespół odpowiedział w 18 minucie doskonałą okazją Wiktora Nowaka, który ścinając ze skrzydła nie zdołał pokonać bramkarza w sytuacji sam na sam. Trzy minuty później obejmujemy już prowadzenie. Piłkę po dośrodkowaniu zgrał wzdłuż bramki głową Igor Hynowski, a Kacper Lis z najbliższej odległości umieścił ją w siatce. Kolejarz w tej części gry nie kwapił się zbytnio do zdecydowanego natarcia, ale w 36 minucie przyjezdni mieli dobrą szansę na wyrównanie. Po wrzutce z lewej strony pusty przelot zaliczył bramkarz Wisanu, ale Mariusz Lewicki nie trafił głową do pustej bramki. Niemniej, pierwsza połowa toczyła się po myśli Wisanu i wszystko szło zgodnie z planem.
Nasza sytuacja poprawiła się dodatkowo tuż po zmianie stron. Futbolówkę wypluł przed siebie bramkarz Kolejarza, a Wiktor Nowak przytomnie wbił ją do bramki i było 2:0. Przyjezdni strzelili jednak niebawem swojego pierwszego gola. Naszą drużynę najpierw w 53 minucie uratował jeszcze słupek, ale w dalszym ciągu piłka pozostawała w posiadaniu zawodników Kolejarza. Po zagraniu wzdłuż bramki i krótkim wybiciu przez naszego obrońcę kontaktowe zanotował Dawid Świderski. Wydaje się, że ważnym momentem spotkania była niewykorzystana przez Wisan sytuacja w 64 minucie. Igor Hynowski po dwójkowej akcji z Łukaszem Baranem znalazł się w sytuacji sam na sam bramkarzem, ale piłkę po jego uderzeniu, zmierzającą już do siatki, zablokował w ostatniej chwili obrońca Kolejarza. Kolejne minuty należały zdecydowanie do naszych rywali, którzy mocno „siedli” na Wisan. Rozpoczęła się rozpaczliwa obrona, wybicia na oślep, a zabrakło uspokojenia sytuacji. Mówiąc wprost, śmierdziało golem na kilometr. Niestety, naszym piłkarzom tych trudnych chwil nie udało się przetrzymać, a Kolejarz zademonstrował to, co w tym sezonie stało się jego specjalnością, czyli odwracanie wyników. W 76 minucie najpierw nieudany strzał Adama Wójciaka przerodził się w asystę, ponieważ tor lotu piłki zmienił Tomasz Jarosz i wyrównał stan rywalizacji, a cztery minuty później kapitalnym uderzeniem z dystansu popisał się Dominik Bogdan. Nasza drużyna po tych dwóch ciosach już się nie podniosła i po raz drugi w tym sezonie przegrała z Kolejarzem Knapy.
WISAN Skopanie - Kolejarz Knapy 2:3 (1:0)
1:0 21' Kacper Lis (asysta Igor Hynowski)
2:0 50' Wiktor Nowak
2:1 53' Dawid Świderski
2:2 76' Tomasz Jarosz
2:3 80' Dominik Bogdan
WISAN: Piotr Czekaj - Mikołaj Leśniak, Łukasz Trzeciak, Bartłomiej Furdyna, Dawid Jarosz
(81' Mateusz Jarosz
) - Dawid Kubisztal, Wiktor Furdyna
(90' Tomasz Kryszpin), Wiktor Nowak
(60' Łukasz Baran), Marcin Serafin, Igor Hynowski
(77' Kacper Pietraszko) - Kacper Lis ![]()
Sędziował: Mariusz Koper
| WISAN Skopanie | Statystyki meczowe | Kolejarz Knapy |
|---|---|---|
| 13 | strzały | 22 |
| 7 | strzały celne | 9 |
| 1 | spalone | 2 |
| 3 | rzuty rożne | 4 |











